piątek, 24 sierpnia 2012

Anniversary Heart


Tak więc przystępuję do kolejnego needlepointowego projektu :).

Moje materiały:
  • Tkanina - Lugana 25 ct, kolor - brudny róż
  •  Nici (od lewej i od góry): kordonek biały ze srebrną nitką Violet Lurex firmy YarnArt; kordonek perłowy biały maja 5 i maja 8 Ariadny; nici lniane naturalne białe; jedwab naturalny biały; mulina metalizowana DMC 5200 pearlescent effects; nici metalizowane srebrne i jasnozłote metalux
  • Koraliki - perełki 3mm i/lub koraliki szklane 2mm
                             
                         
 Jak widać jest monochromatycznie do granic możliwości. Kolor tkaniny w rzeczywistości ładniejszy, niestety u mnie dzisiaj pochmurnie.

A teraz ścieg styczniowy. Wykonany nićmi lnianymi. Nie chciałam mieć w tym polu zbyt wielkich prześwitów, więc wybrałam dosyć grubą nić. Z efektu jestem zadowolona. Pole strukturą przypomina splot płótna.
I zbliżenie:
Pozdrawiam :).

czwartek, 23 sierpnia 2012

sobota, 18 sierpnia 2012

Koniec Tajemnicy

Wczoraj udało mi się skończyć moją Tajemnicę. Zrezygnowałam z koralików w kwadratach wokół krzyża. Ściegi wrześniowe - perłówka i Blending Filament Madeiry w kolorze zielonym. Październik - motyw serc - perłówka, wnętrza rombów - jedwab (zielony i różowy). Listopad - perłówka multicolor, tu zrezygnowałam z części ściegów, głównie z braku nitki. Grudzień - ramka wewnętrzna - perłówka, zewnętrzna - jasnozielony len, Koraliki w kolorze zielonym 2,5 mm kupiłam kiedyś w Empiku, ale nie pamiętam niestety nazwy firmy.




Takim sposobem zakończyło się moje pierwsze spotkanie z needlepointem, ale nie ostatnie. Już szykuję materiały do Anniversary Heart :).

sobota, 11 sierpnia 2012

APOM po raz drugi i nie tylko


I kolejne cztery miesiące gotowe. Tym razem w ściegach lipcowym i sierpniowym wykorzystałam nici jedwabne (widoczne na zdjęciach) i efekt jest całkiem przyjemny. Haft nabrał wspaniałego połysku.



Przy okazji zbliżenia wykryłam niedoróbkę, zaraz idę poprawić :)

Prezentacja ukończonych wilków:
Teraz już tylko czekają na oprawę razem z tygrysami.

A że nie samym needlepointem człowiek żyje, to w międzyczasie męczę moje pory roku. Na razie wyglądają tak:

czwartek, 9 sierpnia 2012

A Promise of Mystery


Na początek, zgodnie z zapowiedzią, prezentacja wytworów domowej farbiarni. Jak na pierwszy raz wyszło całkiem nieźle.
Po uzyskaniu nic niezwłocznie zabrałam się za haftowanie "A Promise of Mystery".
A teraz sesja zdjęciowa








Muszę przyznać, że jestem w pełni zadowolona z efektu. I wciągnęłam się na dobre, od wczorajszego machania igła nadwyrężyłam sobie nadgarstek. ;)

Pozdrawiam i idę zabrać się wreszcie za coś konstruktywnego.

sobota, 4 sierpnia 2012

Dalej do przodu

Kilka zamówionych rzeczy otrzymałam przedwczoraj. W tym zestaw do haftu Permin of Kopenhagen (ach te wyprzedaże, kto by im się oparł). Nie byłabym sobą, gdybym od razu nie rzuciła się do wyszywania. I takim sposobem przed najwyżej godziną ukończyłam ostatni wąs uroczej myszki wg. wzoru Beatrix Potter.
W międzyczasie dalej kombinuję z moim pierwszym needlepointowym projektem. Póki co napięłam zdobytą mono kanwę na moją niedorobioną ramę i rozrysowałam geometryczny plan haftu.
W tle widoczny artystyczny nieład ;)
Jeśli chodzi o kolorystykę planuję odcienie zieleni i brązu i żółtymi z różowymi akcentami. Co z tego wyjdzie, zobaczymy. Nabyłam już moją przeznaczoną do upaćkania barwnikami perłówkę, może wykorzystam jakąś metalizowaną nitkę (specjalnie zamówiłam value pack Madeiry, żeby mieć ewentualnie z czego wybrać, bo na razie mam raczej mglisty obraz), nie wykluczam też, że dodam którąś ze zdobytych na pewnej imprezie z historią w tle (VII Zlot Wojowników, Słowian, Wikingów itd... w Drohiczynie) nici jedwabnych lub lnianych (ręcznie barwionych, na zdjęciu na zaokrąglonych bobinkach).




środa, 1 sierpnia 2012

Przymiarki

Jak już wspominałam przymierzam się do needlepointa. I to przymierzam się intensywnie. Tak intensywnie, że po dzisiejszym złażeniu całego miasta w poszukiwaniu ramki, ledwo mogę ustać na nogach. Dawno nie miałam takich pęcherzy. Ale udało mi się kupić wreszcie mocno nie idealną ramkę do rozpięcia haftu. Nie idealną, bo za krótką o 2 cm i ku mojemu rozczarowaniu zrobioną z płyty wiórowej, zamiast jak przystoi z sosenki :(.
Ale to okazało się dopiero po zdjęciu z niej rozpiętego płótna z obrazkiem. Na szczęście da się wbić pinezki w dziury po zszywkach, bo inaczej rama byłaby całkiem niefunkcjonalna. Na zdjęciu do kompletu pinezki i taśma malarska do zabezpieczenia brzegów. I jeszcze coś, co mi się przyda. Pewnie już się domyślacie po co. Na razie czekam na resztę materiałów, zamówionych w Hobby Studio.